Z KJS do RSMP (cz.2)


Przedstawiamy drugą część rajdowej historii Emila Leszczyńskiego, który w sezonie 2009 przeszedł etap RD-3L (popularna 3 liga) oraz Rajdowego Pucharu Polski, zdobywając licencję R, uprawniającą do startów w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski. W sezonie 2010 zawodnika Display Flash Poland Rally Team zobaczymy więc w RSMP. Emil Leszczyński zmieni także tylno napędowe BMW na inne auto. Jaka to będzie rajdówka? O tym przekonamy się już niebawem, a tymczasem zapraszamy do przeczytania drugiej części podsumowania sezonu 2009 pod znakiem „bokiem do przodu”, a także do obejrzenia klipu podsumowującego tegoroczne starty Emila Leszczyńskiego.

Nauki ciąg dalszy

Po Rajdzie Karkonoskim nabrałem wielkiej ochoty na prawdziwe ściganie. Wiedziałem, że muszę popracować nad podniesieniem średnich prędkości na odcinkach i nad koncentracją, która zwłaszcza podczas dłuższych oesów zaczynała mi słabnąć. Do kolejnego startu nie było zbyt dużo czasu czasu na treningi, w związku z czym plan był taki, żeby stopniowo podnosić prędkości średnie, tak aby nie przedobrzyć i spokojnie ukończyć kolejny rajd – kontynuuje Emil Leszczyński.

Następnym startem był 18. Rajd Rzeszowski. Bardzo szybki i wymagający rajd. Tutaj też po raz pierwszy, mimo protestów mojego byłego pilota, zdecydowałem się pojechać na wyczynowych slickach. Wrażenia były niewiarygodne. Różnica pomiędzy oponą cywilną, a wyczynową jest ogromna. Można sobie na o wiele więcej pozwolić, a i emocje podczas przyspieszania, szczególnie w szybkich łukach są niezapomniane. Już na pierwszym odcinku Pasieki dowiedziałem się dwóch ważnych rzeczy o slickach. Po pierwsze, że niewiarygodnie dobrze trzymają. A po drugie, że jak puszczą to najczęściej jest już za późno na ratunek – opowiada kierowca.

I właśnie w ten sposób wylądowałem po raz pierwszy w swojej karierze rajdowej w rowie. Po szybkiej przyspieszającej partii nastąpiła sekwencja zacieśniających się zakrętów i nagle tył wystrzelił i tylko dzięki szybkiej kontrze samochód delikatnie zsunął się do rowu. Zabrakło dosłownie pół metra, żeby z tego wyjść. Z rowu udało się w miarę żwawo wyjechać dzięki nieocenionej pomocy kibiców. W ten sposób zadebiutowałem na poboczu rajdowych tras. Po ponownym wyjechaniu na trasę koło zaczęło mocno tłuc i po namowach pilota, postanowiliśmy się dotoczyć do mety pierwszego odcinka, gdzie okazało się, że felga nabrała ziemi i stąd się brał hałas podczas jazdy. Po takich pierwszych kotach za płoty znowu starałem się przyspieszać, ale z pełnym respectem, wiedząc, że muszę przede wszystkim ukończyć ten rajd. Rajd Rzeszowski będę wspominał bardzo miło – podsumowuje Emil Leszczyński.

Było mnóstwo pozytywnych wrażeń, emocji i ogrom doświadczenia. Mimo mojego wyjazdu poza drogę, wiedziałem, że teraz będę na asfalcie jeździł wyłącznie na slickach, bo dają olbrzymią przewagę. Odcinek Korczyna dał mi z kolei niewiarygodną adrenalinę, kiedy w części poprowadzonej trasą wyścigu górskiego pokonywałem szybkie łuki ponad 170-180 km/h udało się zaliczyć jedną delikatną hopę na spadaniu i w ten sposób miałem sposobność przy dużej prędkości polecieć łagodnie nad ziemią. Przeżycie niezapomniane. Z Rajdu Rzeszowskiego wspominam też bardzo miło samą organizację imprezy, rewelacyjne szybkie i techniczne trasy w górach, no i przepiękne hostessy na rynku w Rzeszowie, gdzie miałem okazję odbierać puchar za pierwsze miejsce w klasie RWD-3 – dodaje zawodnik.

Szutrowy debiut w RPP

Jeszcze nie opadły emocje po Rajdzie Rzeszowskim, a ja już musiałem zacząć się przygotowywać do kolejnego zupełnie innego rajdu, jakim był szutrowy 33. Rajd Kormoran. Przed samym rajdem treningowo pojeździłem po szutrowych drogach w okolicach Pułtuska i wiedziałem, że szykuje się prawdziwa rajdowa przygoda. Ale dopiero na miejscu przekonałem się jak bardzo będzie niezapomniana i emocjonująca. Debiut na szutrach miałem już wcześniej w 3 lidze podczas Rajdu Podlaskiego, ale wtedy na 5-kilometrowych odcinkach czułem pewien niedosyt. Tym razem ponad 10-kilometrowe oesy szutrowe dały mi właściwą dawkę adrenaliny, a w szczególności super szybki oes Żelazna Góra, gdzie po napędzeniu się ponad 150 km/h następowała sekwencja ciasnych zakretów przez wioskę, którą w zasadzie całą przejechałem slajdami, sunąc bokiem do przodu – opowiada Emil Leszczyński.

Rajd Kormoran był debiutem Emila Leszczyńskiego w szutrowej rundzie RPP.

Rajd Kormoran był debiutem Emila Leszczyńskiego w szutrowej rundzie RPP.

Niezapomniane przeżycie, niewiarygodne emocje i doświadczenie. Właśnie na szutrach dobitnie przekonałem się, jak wielką frajdę sprawiają samochody tylnonapędowe na luźnych nawierzchniach i że całkiem dobrze sobie radzą, zajmując dosyć wysokie miejsca w klasyfikacji generalnej. Jeszcze z jednego powodu wspominam bardzo dobrze tamten rajd. Oprócz tego, że udało się wygrać puchar za drugie miejsce w grupie RWD klasyfikacji Warmii i Mazur, to jeszcze miałem okazję poznać i zintegrować się z pozostałymi zawodnikami tylnonapędowych BMW. Bardzo fajna atmosfera i nie mniej weseli ludzie. Pozdro i respect RWD Fans!

Nowa pilotka, nowy opis

Tuż po powrocie z Rajdu Kormoran z powodu innych planów i wizji rajdowej kariery rozstaliśmy się z moim pilotem Arkiem Nowikowem. A że czasu do kolejnego rajdu było także niewiele, rozpocząłem szybkie poszukiwania nowego pilota. Chęć rozpoczęcia kariery rajdowej deklarowała moja koleżanka klubowa Dominika Duziak, którą miałem okazję poznać podczas Rajdu Dębicy, ostatniej rundy Mistrzostw Polski Dziennikarzy i Pucharu Classic Auto. W związku z tym zapytałem, czy nie zechciałaby mi towarzyszyć podczas zdobywania doświadczenia rajdowego. Na szczęście Dominika podzielała moją pasję rajdową i w kilka dni po jej egzaminie i odebraniu licencji pilota P, wyruszyliśmy na Rajd Dolnośląski – opowiada zawodnik.

19. Rajd Dolnośląski także zaliczę do wyjątkowych. Ze względu na fakt odwołania kilku rajdów Pucharu Polski w sezonie 2009, GKSS zadecydował, że Rajd Dolnoślaski będzie podwójną rundą i w ten sposób mieliśmy z Dominiką okazję poznać jak wygląda harmonogram rajdów Mistrzostw Polski. W ciągu dwóch dni mieliśmy do pokonania dokładnie te same trasy co czołówka z RSMP. Przed samym rajdem nie mieliśmy za dużo czasu na treningi, ale ze względu na chęć przeprowadzenia zmian i ciągłą potrzebę podnoszenia prędkości średnich przejazdów na odcinkach, zdecydowaliśmy, że nie będę jechał na opis trasy mojego poprzedniego pilota, a pojedziemy na klasyczny opis kątowy – mówi Emil Leszczyński o kolejnych zmianach.

Rajd Dolnośląski przyniósł zmianę pilota i opisu.

Rajd Dolnośląski przyniósł zmianę pilota i opisu.

Zmiana ta okazała się być rewolucyjną, nie tylko dlatego, że udało się znacznie podnieść średnie prędkości, ale także na fakt, że opis ten odpowiadał zarówno mnie, jak i mojej pilotce. Opis kątowy był kolejną pozytywną zmianą po oponach wyczynowych, do której udało się dojść empirycznie na trasach rajdowych. Znowu przekonałem się jak pięknym i wyjątkowym sportem są rajdy samochodowe, w których wiedzę zdobywa się wraz z pokonywaniem kolejnych kilometrów oesowych.
Pierwszego dnia Rajdu Dolnośląskiego miałem okazję pokonywać szalenie szybkie i emocjonujące odcinki Międzylesie, Szarotka i Spalona. I właśnie ten ostatni odcinek wywarł na mnie największe wrażenie. Bardzo szybka pierwsza partia poprowadzona przez las, kończyła się długą prostą po grani góry, przechodzącej widowiskowym zakrętem trójkowym w ciągnące się w dół serpentyny, prowadzące do dosyć niebezpiecznie ustawionej mety lotnej, za którą był dosyć trudnie techniczny zakręt do mety stop. Właśnie na tym zakręcie wypadło z drogi kilka samochodów – w tym Peugeot Leszka Kuzaja, który wpadł do rowu na drugie auto i tam zaczął się palić – relacjonuje kierowca.

Drugi dzień rajdu też przyniósł wiele emocji. Nagłe oberwanie chmury spowodowało, że warunki zrobiły się bardzo hardcorowe, a na odcinku Sokołówka, na samej górze miałem okazję przekonać się jak to jest jechać rajd we mgle. Na trasach zrobiło się tak mokro, że nacięte slicki, nie dawały radę łapać przyczepności i jazda miejscami stawała się figurowa, w trakcie której starałem się bokiem do przodu trafić w drogę. Magia rajdu, kultowe odcinki, przepiękne tereny górskie oraz masa doświadczenia, jakie mogliśmy zdobyć w nowym zespole z Dominiką, zostały dodatkowo nagrodzone dwoma pucharami za klasę RWD-3 – kontynuuje zawodnik Display Flash Poland Rally Team.

Deszczowa nauka

Rajd Dolnośląski będę jeszcze długo pamiętał i nie mogę się doczekać, kiedy znowu wrócę na jego trasy. Na drodze do zdobycia ostatnich punktów do międzynarodowej licencji rajdowej stopnia R pozostał już tylko 2. Rajd Zamkowy, na który jechałem z wielkimi nadziejami na realizację planu z początku roku. Po śliskich i mokrych doświadczeniach z drugiego dnia Rajdu Dolnośląskiego wiedziałem, że należy się zaopatrzyć w opony deszczowe. Jednak nagła zmienność warunków pogodowych, jakie panowały na drugiej pętli Rajdu Zamkowego zmyliła mnie i za późno zmieniłem nacinane slicki na opony deszczowe – opowiada o kolejnych rajdowych doświadczeniach Emil Leszczyński.

Rajd Zamkowy to kolejna impreza pokonana bokiem do przodu.

Rajd Zamkowy to kolejna impreza pokonana bokiem do przodu.

W ten sposób straciłem sporo czasu na drugiej pętli, a w szczególności na odcinku Pilica. Właśnie na tym oesie zaraz po starcie na pierwszej stumetrowej prostej po delikatnym dohamowaniu poczułem jak wszystkie cztery slicki nagle tracą przyczepność. Pozostało już tylko spokojne wyczekać, aż odzyskają przyczepność i kontynuować jazdę. Przyczepność opony odzyskały dopiero na trawie po przejechaniu taśmy. Na tym odcinku miałem jeszcze trzy takie przygody, ale w ten sposób nauczyłem się, że na obfity deszcz nacinane slicki nie wystarczą. Na następnej pętli już na oponach deszczowych dokładnie na tym samym odcinku Pilica udało się wykręcić czas o 10 pozycji wyżej w generalce. I znowu empirycznie doświadczyłem, jaka jest różnica pomiędzy slickiem a oponą deszczową na mokrym – dodaje kierowca.

Ostatnia pętla jechana w pełnym deszczu była już pod kibiców, którym starałem się dostarczać rozrywki pokonując zakręty bokami. Co dawało radość nie tylko widzom, ale także i naszej załodze, która szczęśliwie dotarła na metę, gdzie odberaliśmy puchar za klasę RWD-3. Po mecie 2. Rajdu Zamkowego miałem już zdobyte punkty do międzynarodowej licencji R i z podwójną radością wracałem do domu, planując z Dominiką start w Rajdzie Barbórki Cieszyńskiej już w charakterze treningu przed przyszłym sezonem RSMP. Niestety okazało się, że Rajd Zamkowy był ostatnią rundą Rajdowego Pucharu Polski w sezonie 2009 – mówi nieco rozgoryczony Emil Leszczyński.

Podsumowanie sezonu

W trakcie sezonu 2009 udało mi się w ciągu ośmiu miesięcy zdobyć trzy licencje rajdowe: R2, R1 i R. Pokonałem 555 kilometrów oesowych i przejechałem 1201 kilometrów rajdowych, a pewnie drugie podczas opisów tras. W 3 Lidze wystartowałem w 6 rajdach i wszystkie ukończyłem na wysokich pozycjach w klasyfikacji generalnej i klasie K5. W Rajdowym Pucharze Polski wystartowałem w 6 rajdach i także wszystkie ukończyłem na wysokich pozycjach w klasie RWD-3. Przy okazji udało mi się wygrać aż 6 pucharów za klasę RWD-3 (w RPP) oraz 5 pucharów za klasę K5 (3 LigaRajdowy Debiut) i klasyfikację generalną.

Bilans sezonu 2009 to aż 11 pucharów za RD-3L i RPP

Bilans sezonu 2009 to aż 11 pucharów za RD-3L i RPP.

Na zakończenie sezonu 2009 Rajdowego Pucharu Polski udało mi sie osiągnąć trzecie miejsce w klasie RWD-3. Także w tym roku udało mi się na koniec sezonu 3 Ligi zająć 1. miejsce w klasie K5 oraz 4. miejsce w klasyfikacji generalnej 3 LigiRajdowy Debiut o Puchar Prezesa GKSS PZM. Wszystko to udało mi się osiągnąć w ciągu jednego sezonu 2009 i jednym samochodem BMW 320i, który sprawował się bardzo dobrze i z każdym rajdem był upgrade’owany o kolejne części oraz na bieżąco doprowadzany do coraz lepszego stanu – kończy zawodnik.

Aktualnie rajdówka jest na sprzedaż i mam nadzieję, że ktoś po mnie będzie czerpał z niej radość i będzie w stanie zajmować wysokie pozycje na mecie. W sezonie 2010 zamierzam startować w RSMP już nowym samochodem. A jaki to będzie model, powinno się wyjaśnić zapewne już na Rajdzie Mazowieckim, na który już teraz zapraszam kibiców! W rajdowej drodze w sezonie 2009 towarzyszyła mi firma Display Flash Poland, producent automatycznych standów reklamowych – www.displayflash.com.pl.