Z KJS do RSMP (cz.1)


Droga do zdobycia rajdowej licencji najwyższego stopnia (R) zwykle bywa kręta, pełna ślepych zakrętów, szczytów i podbić. Jednak nie zawsze musi ona być drogą przez mękę, a w ręcz przeciwnie, może być także okraszona dużą dawką dobrej zabawy. Z pewnością tak swoje rajdowe początki wspomina Emil Leszczyński, który pierwsze szlify zdobywał za kierownicą tylno napędowych BMW, które zdecydowanie sprzyjają jeździe „bokami” i czerpaniu frajdy z jazdy. 

W sezonie 2009 Emil Leszczyński dokonał niemałego wyczynu, bowiem zaliczył aż dwa etapy rajdowej kariery, czyli RD-3L - Rajdowy Debiut (popularnie zwany trzecią ligą) oraz Rajdowy Puchar Polski, co pozwoliło mu zdobyć licencję R, uprawniającą do startów w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski. W sezonie 2010 zobaczymy Emila na oesach RSMP w rajdówce klasy N3. Jaki będzie to samochód? Ustalenia nadal trwają. Tymczasem zapraszamy do zapoznania się z pierwszą częścią rajdowej historii Emila Leszczyńskiego, poświęconej startom w KJS, RD-3L oraz debiutowi w Rajdowym Pucharze Polski.

KJS-owe początki

Rajdowy sezon 2009 zaliczam do przełomowych i bardzo udanych – rozpoczyna Emil Leszczyński. Cel, że w tym roku będę jechał wszystko, żeby jak najszybciej zdobyć licencję R1, a później R, powstał w ubiegłym roku, kiedy udało mi się po raz drugi zdobyć tytuł Mistrza Polski Dziennikarzy oraz tytuł wicemistrza pucharu Classicauto w grupie II (klasycznych samochodów rajdowych i wyścigowych), jeżdżąc moim ulubionym modelem samochodu – BMW M3 E36. Zaliczenie trzech kjs-ów nie było większym problemem. W zasadzie wymagania regulaminowe są tak niskie, że wystarczy nie popełnić błędu i nie zaliczyć „taryfy”, żeby po trzech imprezach mieć wyjeżdżone potrzebne punkty do licencji R2.

Mimo tego, że jechałem tylko po punkty do licencji, udało się zdobyć kilka pucharów za moją ulubioną klasę RWD oraz wywalczyć tytuł wicemistrza w klasie RWD w cyklu Pucharu Strefy Polski Centralnej i Północno-Wschodniej. Zanim zacząłem dopełniać formalności związane z uzyskaniem licencji R2, zacząłem poszukiwania bazy na samochód rajdowy. Od początku wiedziałem, że ma to być dwulitrowe BMW, model E36. Wybór ten był wynikiem chęci kontynuacji nauki jazdy samochodami tylno napędowymi marki BMW, którymi mam okazję poruszać się na co dzień – opowiada zawodnik.

Na początku po przetestowaniu kilkunastu modeli dostępnych na rynku, byłem nieco podłamany tragicznym stanem tzw. prawie nówek. Większość z nich po prostu nie jechała, nie mówiąc o tym, że miała zaliczone po kilka dzwonów, a czasami wręcz była typowymi Frankensteinami samochodowymi, złożonymi z wielu dawców. Pozostało mi oczekiwanie na lepsze oferty i moja cierpliwość opłaciła się. W końcu została wystawiona na Allegro „beta” dwulitrowa, w idealnym stanie i z niewiarygodnie niskim przebiegiem od pierwszego właściciela, Włocha – prawdziwego Sycylijczyka. Po telefonie potwierdzającym stan samochodu, już następnego dnia zaplanowałem wyjazd, testy na miejscu i powrót nowo nabytym samochodem. Później się dowiedziałem, że po ten sam samochód dzwonił już ktoś z BMW Klubu – no cóż, byłem szybszy.

RD-3L, czyli 3 liga

Podczas gdy samochód był przebudowywany na rajdówkę w zaprzyjaźnionej firmie Trax Racing, ja dopełniłem wszelkich formalności związanych z licencją i tuż przed Rajdem Warszawskim udało się zdać egzamin i zdobyć licencję R2 oraz odebrać gotową do startów rajdówkę. Mój debiut na 35. Rajdzie Warszawskim był bardzo udany. Zwyciężyłem w klasie K5 oraz zająłem 4 miejsce w klasyfikacji generalnej. Jak się później okazało był to najlepiej obsadzony rajd trzecioligowy w tym roku, więc tym bardziej cieszy mnie osiągnięty wynik – mówi Emil Leszczyński o przygotowaniach do rajdowego debiutu.

Od początku kariery Emil Leszczyński był wierny marce BMW.

Od początku kariery Emil Leszczyński był wierny marce BMW.

Kolejne rajdy trzecioligowe okazały się już pewnym problemem. Odwołany Rajd Magnolii i Rajd Krakowski sprawiły, że zaczęło się robić nerwowo z osiągnięciem nie tylko celu jakim była licencja R, ale nawet licencji R1. W tamtym okresie śledziłem dosłownie wszystkie portale i strony internetowe klubów w Polsce, żeby nie przegapić żadnego rajdu, umożliwiającego zdobycie punktów do licencji R1. W ten sposób ukończyłem trzy rajdy trzecioligowe na Śląsku (zdobyte dwa puchary w Zawierciańskim OES Sprincie za 1 miejsce w klasie K5 oraz 2 miejsce w klasyfikacji generalnej), organizowane przez Andrzeja Szkutę z AK Zamkowego. Dodatkowo udało mi się pojechać szutrowy 28. Rajd Podlaski (puchar za 3 miejsce w klasie K5), który także do końca stał pod znakiem zapytania.

Debiut w RPP

Na szczęście wszystko poszło po mojej myśli i tuż przed Rajdem Karkonoskim miałem zdobyte punkty do licencji R1, którą najszybciej jak tylko mogłem odebrałem z ZO PZM. Dodatkowo na koniec sezonu 3 ligi – Rajdowego Debiutu o Puchar Przewodniczącego GKSS udało się wywalczyć pierwsze miejsce w klasie K5. I w zasadzie myślałem, że problemy z odbywaniem się rajdów zakończyły się wraz z wyjściem z trzeciej ligi, ale i w drugiej lidze też nie obyło się bez przykrych niespodzianek. Po odwołaniu Rajdu Agapit i Rajdu Wisły, wiedziałem, że imprez do wyjeżdżenia licencji R będzie na tak zwany styk, więc głównym celem było ukończenie wszystkich rajdów do końca sezonu i kontynuacja nauki i zdobywania doświadczenia.

Rajd Karkonoski był debiutem Emila Leszczyńskiego w Rajdowym Pucharze Polski.

Rajd Karkonoski był debiutem Emila Leszczyńskiego w Rajdowym Pucharze Polski.

24. Rajd Karkonoski był moim kolejnym debiutem w tym roku. Tym razem w drugiej lidze, czyli Rajdowym Pucharze Polski. Pojechałem go bardzo ostrożnie, wiedząc, że nie tylko jest to rajd szalenie wymagający, ale także ze względu na fakt, że jechałem po raz pierwszy w życiu po prawdziwych odcinkach specjalnych. Próby w 3 lidze mają bowiem maksymalnie 5 kilometrów, a w RPP oes może już mieć do 15 kilometrów. Celem było więc dojechanie do mety i zdobycie potrzebnych punktów do licencji R. Rajd Karkonoski wspominam niewiarygodnie miło. Przepiękne trasy i magiczna atmosfera rajdowa zapadną mi na zawsze w pamięci. Dodatkowo zdobyty puchar za pierwsze miejsce w klasie RWD-3 jest dla mnie przepiękną pamiątką, ale także niewiarygodną i bardzo cenną nagrodą – to pierwsze trofeum zdobyte przeze mnie w Rajdowym Pucharze Polski. A zakładałem, że poza punktami do licencji R i doświadczeniem rajdowym, nie zdobędę niczego więcej w tym roku – opowiada Emil Leszczyński o swoim debiucie w RPP.

RD-3L to dobry krok

Różnica pomiędzy 3 ligą, a drugą (RPP) jest kolosalna. W trzeciej lidze jest się jeszcze traktowanym trochę z pobłażliwością. Pomyłki są przez sędziów wybaczane, aczkolwiek trzeba być czujnym. W drugiej lidze ściganie się zaczyna już być bardzo poważne. Różnica jest także w średnich prędkościach na odcinku, nad którymi od samego początku musiałem pracować. Niestety jest to wiedza, którą można zdobyć tylko w praktyce i przychodzi wraz z kolejnymi pokonanymi kilometrami oesowymi. Nie da się tego nauczyć na wykresach, z książek czy na placu manewrowym. Kompletnie też do Pucharu nie przygotowują KJS-y.

Emil Leszczyński: Jestem zwolennikiem wprowadzenia trzeciej ligi.

Emil Leszczyński: Jestem zwolennikiem wprowadzenia trzeciej ligi.

Namiastką rajdów, chociaż bardzo niewielką są imprezy trzecioligowe (takie jak Rajd Warszawski), ale i tak dopiero startując w takiej poważnej imprezie jak Rajd Karkonoski, dowiedziałem się jak dużo trzeba się jeszcze nauczyć. Wiedząc jak olbrzymia jest przepaść pomiędzy rajdami trzecioligowymi i drugoligowymi, jestem w stanie zrozumieć decyzję o wprowadzeniu trzeciej ligi. Wchodzenie do Rajdowego Pucharu Polski zaraz po KJS-ach, jest czymś tak rewolucyjnym i niebezpiecznym jak grzebanie w bombie – rozrywka na całe życie, ale finał może okazać się dosłowny. I dlatego jestem zwolennikiem wprowadzenia pomiędzy kjs-ami a RPP, takiego okresu przygotowawczego, jakim jest trzecia liga – oby tylko te rajdy się odbywały – podsumowuje zawodnik.