Rajd Karkonoski: Duże wyzwanie


Po raz kolejny Sławomir Kurdyś i Michał Kasina wystartowali treningowo w rundzie Rajdowego Pucharu Polski. Tym razem załoga stanęła na starcie 25. Rajdu Karkonoskiego, kończąc go na 7. miejscu w klasie Gość oraz drugim w klasie K4 i 9. w „generalce” Pucharu Łużyc. W siódmej rundzie Rajdowego Pucharu Polski walczyli również Wiesław Ingram i Krzysztof Janik, którzy po dobrym początku finiszowali na czwartym miejscu w klasie N3, umacniając się tym samym na trzecim miejscu w punktacji klasy.

Sławomir Kurdyś: Rajd Karkonoski okazał się dla nas bardzo dużym wyzwaniem. Oprócz trudnych i wymagających oesów doszła jeszcze paskudna pogoda, która spowodowała, że na drodze znalazło się mnóstwo wody i błota. Do tego w pamięci mieliśmy wypadek z Rzeszowskiego, więc tempo było delikatnie mówiąc kiepskie. Dopiero od drugiej pętli złapaliśmy jako taki rytm, ale pojawił się problem z utratą mocy i choć miałem już większą pewność, to jednak czasy nie były dobre. Jedynym pocieszeniem jest fakt, że udało się zdobyć drugie miejsce w klasie w Pucharze Łużyc.

- Chciałbym podziękować wszystkim, którzy pomogli przy odbudowie i przygotowaniu samochodu. Szczególnie ekipie z Ingram Garaż, a także wszystkim sponsorom, dzięki którym nasz start był możliwy: AIR-TECH-BUD, EKF – Europejskie Konsorcjum Finansowe, BGI ZREMB, GETIN LEASING, AQUER, BAR SZAŁAPUT, AUTO-MARCO, FABRYKA WNĘTRZ Agnieszka Chmielewska. Patronat medialny: Radio ESKA, portale: KlasaN3.pl, Bochnianin.pl, InterMAKS.pl.

Michał Kasina: Rajd Karkonoski, mimo nieprzewidywalnej pogody i trudnych odcinków, okazał się dla nas bardzo łaskawy. Zróżnicowana nawierzchnia, od kałuż po błoto na zakrętach, wymagała wzmożonej koncentracji. Na szczęście ustrzegliśmy się błędów przejeżdżając prawie 100 kilometrów oesowych bez niepotrzebnych ratowań. Chociaż aura płatała figle, to po pokonaniu dziewięciu odcinków na metę w Jeleniej Górze wjechaliśmy jako druga załoga w klasie K4. Tym samym wskoczyliśmy na drugie miejsce w klasyfikacji Pucharu Łużyc, co po nieudanym Rajdzie Rzeszowskim dało sporą dawkę optymizmu. Brawa należą się organizatorowi za fajne odcinki, organizację i całą oprawę rajdu. Chciałbym również gorąco podziękować kibicom za doping oraz serwisowi za przygotowanie auta przed i podczas rajdu. Do zobaczenia na oesach!

Wiesław Ingram: Rajd Karkonoski był naprawdę wymagający. Ponad sto kilometrów odcinków po mokrej, śliskiej od błota nawierzchni było sporym wyzwaniem. Dotarliśmy jednak do mety, na niezłym miejscu, i to się liczy. Mieliśmy po drodze kilka naprawdę groźnych sytuacji, z których udało nam się na szczęście wyratować. Po pierwszej deszczowej pętli prowadziliśmy w grupie N, ale na pierwszym odcinku drugiej najechaliśmy na wypadek chłopaków z Astry. Widok był naprawdę nieciekawy i skutecznie odebrał nam chęci do dalszej jazdy. Konkurencja przyspieszyła, a my zwolniliśmy i w efekcie straciliśmy podium.

- Trzeba jednak patrzeć z perspektywy całego sezonu. Jeśli chcemy walczyć o czołową trójkę grupy N, musimy osiągać metę. Wielkie podziękowania za możliwość startu w Rajdzie Karkonoskim kierujemy do: PIZZERIA TORINO, GETIN Leasing, AUTO-HAL, EKF (Europejskie Konsorcjum Finansowe), BOSCH Diesiel Center Mroczek&Synowie, AQUER, AIR-TECH-BUD, FIVESTAR, FABRYKA WNĘTRZ Agnieszka Chmielewska. Patronat medialny: Radio ESKA, KlasaN3.pl, Bochnianin.pl, InterMAKS.pl. Gratulacje należą się również organizatorowi, jak i ekipie serwisowej za świetną robotę. Jeśli będzie taka możliwość, na pewno wrócimy w Karkonosze w przyszłym roku.

Krzysztof Janik: Czwarte miejsce w grupie N nie jest złe, patrząc na silną obsadę oraz warunki na trasie. Ogromne ilości błota preferowały auta za szperą oraz innymi bajerami, których niestety nie przewiduje homologacja naszego Clio w grupie N. Jako załoga dzielnej „Renówki” zostaliśmy natomiast uhonorowani na mecie nagrodą jednego z partnerów Rajdu – firmy Renault Dzięciołowski z Jeleniej Góry i dostaliśmy po baniaku dobrego oleju silnikowego. Rajd nie był łatwy, a ponad 100 kilometrów odcinków specjalnych w deszczowych warunkach dało się we znaki.

- Podczas OS4 najechaliśmy na dość poważny wypadek załogi startującej przed nami. Musieliśmy szybko rozpocząć procedurę wypadkową by wezwać niezbędną pomoc. Kolegom z Astry (szczególnie pilotowi) życzymy szybkiego powrotu do zdrowia i na oesy! Niemal wprost ze szczytu Mont Blanc przyszło mi wsiąść do rajdówki, a teraz wprost z rajdowego kombinezonu trzeba wskoczyć w strój z kenijską flagą, bo już w najbliższą niedzielę czeka mnie Półmaraton w Pile, na który zapraszam wszystkich kibiców!