Maciek Cywiński rozpoczął swoją przygodę z rajdami w sezonie 2005 od Rajdowego Samochodowego Pucharu PZM, a jego pierwszym sprawdzianem był domowy Rajd Mazowiecki, w którym wystartował Fiatem SC w klasie N0. Był to na pewno wyjątkowy start. – Parę dni przed rajdem wymienialiśmy w Seju szybę, która już od zakupu była wybita. Wszystko poszło sprawnie i w pełnej gotowości stawiliśmy się przed BK. Ale że zostało jeszcze 15 minut zachciało mi się podjechać na stację obok. Ktoś wcześniej majstrował jeszcze coś przy silniku i nie domknął maski, która od razu się otworzyła… wybijając szybę. BK przeszliśmy warunkowo – wspomina z uśmiechem Maciek Cywiński.
Mimo że teraz wspomina to z rozbawieniem, wtedy Maćkowi Cywińskiemu wcale nie było do śmiechu, wszak jego udział w pierwszym rajdzie stanął pod znakiem zapytania. – Jak się okazało, było to jednak dopiero początek przygód. – Po powrocie do domu szybko kupiłem szybę i po nocnej pracy sej znów był gotowy. Pojechałem po pilota, a że samochód mocno się grzał po drodze dolewaliśmy mu ciągle wody. Przy którymś razie znów nie domknęliśmy maski… i wybiliśmy kolejną szybę – kontynuuje kierowca.

Podczas pierwszego startu Maciek Cywiński walczył głównie z... wybitymi szybami.
- W połowie drogi do Otwocka musieliśmy więc zawracać, ale nauczony doświadczeniem miałem już w garażu drugą szybę. Wrzuciliśmy ją do samochodu, popędziliśmy na serwis i jakimś cudem udało się ją wymienić. Jakby tego było mało po wyjeździe z pierwszej strefy serwisowej padło nam sprzęgło. Cały rajd przejechaliśmy mając tylko trzy pierwsze biegi wbijane bez sprzęgła, tak więc na ostatnim odcinku wybuchła uszczelka pod głowicą i w końcu i tak nie dojechaliśmy do mety – podsumowuje pierwszy start Maciek Cywiński.
Pierwszym ukończonym przez Maćka Cywińskiego rajdem był więc dopiero Rajd AC Pokale. Jednak podczas tego i następnego sezonu kierowca z Warszawy koncentrował się przede wszystkim na zbieraniu doświadczenia, a najlepszą do tego okazją był start w Rajdzie Lausitz 2006, w którym zajął 1. miejsce w klasie N1. W 2007 roku Maciek Cywiński wystartował już w pełnym cyklu RSP PZM w klasie N0. Zacięta walka do ostatniego rajdu w sezonie zaowocowała drugim miejscem w swojej klasie.

Honda Civic VTi dowiozła Maćka Cywińskiego do pierwszego miejsca w klasie N2 w PPZM 2008.
Rok później Maciek Cywiński poszedł już o krok dalej w RSP PZM, przesiadając się do Hondy Civic VTi klasy N2. Najlepszym miejscem na debiut był domowy Rajd Warszawski, podczas którego wygrał swoją klasę oraz zajął wysokie, 2. miejsce w grupie N. W trakcie tego sezonu jeszcze czterokrotnie stawał na najwyższym stopniu podium w klasie N2, wygrywając rajdy: Agapit, Świdnicki, Lotos i Wisły. Jednak to właśnie Rajd Lotos był w tym sezonie dla Maćka Cywińskiego najbardziej udany i najlepiej go wspomina.
- Był to na pewno mój najlepszy rajd w życiu. Po pierwszym odcinku byłem drugi w generalce. Na koniec spadłem na 6. miejsce, ale byłem pierwszy w N2 i drugi w grupie N. Sam rajd był morderczy: długie odcinki, walka na sekundy, a w samochodzie sauna. Na ostatnim odcinku byłem już tak zmęczony, że uderzyłem tyłem Hondy w drzewo i o mały włos nie zakończyłem tam występu. Ale było warto, bo dzięki moim Kibicom meta na rynku w Gdańsku była niezapomnianym przeżyciem – opowiada kierowca. Ostatecznie w sezonie 2008 Maciek Cywiński triumfował w klasie N2. Jednak nie zakończył na tym swoich startów w tym roku, ponieważ po raz kolejny wziął udział w Rajdzie Lausitz, zajmując tym razem 2. miejsce w swojej klasie.
Rok 2009 był dla Maćka Cywińskiego okresem przerwy i pojawił się na oesach tylko dwa razy, a dokładniej półtora. Oczywiście nie mogła go zabraknąć na domowym Rajdzie Warszawskim, który wygrał w klasie N2, mimo że przed samym rajdem niedomknięta maska znów wybiła przednią szybę. Potem był Kormoran, również wspominany przez warszawskiego zawodnika z rozbawieniem. – Ten rajd był dla mnie bardzo krótki. Pierwszy odcinek został odwołany, przed drugim bardzo długo czekaliśmy na start, a jak w końcu ruszyliśmy, to zakończyłem jazdę na drzewie na 2 kilometrze. Przynajmniej miałem okazję żeby pooglądać i pokibicować kolegom – opowiada kierowca.
Sezon 2010 będzie na pewno kolejnym wyzwaniem. Załoga Maciej Cywiński/Szymon Gospodarczyk pojawi się w pełnym cyklu RSMP w klasie N3. – Dla mnie ten rok będzie kolejnym okresem nauki, wszystko w tym sezonie będzie nowe: nowe rajdy za granicą, nowe odcinki, dwa dni rywalizacji, ale na szczęście doświadczenie pilota, z którym miałem już przyjemność jeździć będzie na pewno bardzo pomocne, więc tanio skóry nie sprzedamy. Walka będzie na pewno zacięta, ale mamy nadzieję że także bezbłędna, czego życzymy sobie, wszystkim zawodnikom klasy N3 i oczywiście kibicom! – kończy Maciek Cywiński, zapytany o sezon 2010.


































Ja tych dwóch chyba znam. Te dwa nicponie powinny sporo namieszać w klasie. Powodzenia i ogień na tłoki T.. C.. !!!