Rafał Janczak: Na pewno Rajd Koszyc na długo zapadnie w naszej pamięci. Przed rajdem słyszeliśmy opinie, że słowackie oesy to raczej nuda, tymczasem okazało się, że był to dla nas (jak na razie) najbardziej emocjonujący rajd w tym roku. Długo będziemy pamiętać zarówno pierwszy oes, wygrany przez nas niespodziewanie w „ośce”, jak i ostatni, kiedy walczyliśmy tylko o to, żeby na kapciu i z rozsypaną w mak „szperą” dotrzeć do mety. Bóg znów był z nami i po chwilach zwątpienia i wielu próbach ruszenia z mety ostatniego odcinka jakoś dotoczyliśmy się do serwisu (gdzie okazało się, że lewe tylne koło non-stop hamuje), a później na metę, pchając auto m. in. na jednym z koszyckich rond i pod górkę przed rampą.
- Pierwszego dnia bardzo dobrze czuliśmy się na mokrych oesach, mimo że mogliśmy lepiej dobrać opony na pierwszą pętlę. W takich warunkach nieuniknione są drobne „przygody”, ale nasze zgubienie zderzaka czy podparcie się barierą na szczęście były niegroźne i zameldowaliśmy się na mecie etapu na 11. miejscu w klasyfikacji RSMP, zaledwie 3,5 sekundy za Kamilem Butrukiem, a parę sekund przed Janem Chmielewskim, zajmując drugie miejsce wśród aut przednionapędowych. Pierwsza pętla drugiego dnia w „ośce” przebiegała z kolei pod dyktando Jana, my za to byliśmy szybsi niż bracia Bębenkowie, co mocno nas podbudowało.
- Niestety już przed wjazdem na przegrupowanie pomiędzy pętlami poczułem, że w „szperze” (mającej już za sobą prawie 5 rajdów) dzieje się coś niedobrego i w miarę normalnym tempem udało nam się przejechać tylko OS10, na OS11 już z dziurą w skrzyni i bez oleju sytuacja pogarszała się z kilometra na kilometr. OS12 to już pełen dramat, a po nim spadliśmy w klasyfikacji drugiego dnia na 3. miejsce, tym samym mimo zwycięstwa w całym rajdzie zdobyliśmy o 1 punkt mniej niż Herbi… Mamy więc świadomość, że za trzy tygodnie na Rajdzie Dolnośląskim czeka nas niełatwe zadanie zdobycia 5 punktów więcej niż Piotrek.
- Przy skromnej ilości załóg w N3 nawet potencjalne czwarte z rzędu zwycięstwo może nam do tego nie wystarczyć. Wierzymy jednak mocno, że musi się udać, a my postaramy się dać z siebie wszystko na każdym zakręcie (śmiech). Zapraszamy więc kibiców na trasy wokół Kłodzka, a Wieśkowi B., Bartkowi L. i Damianowi S. z TopRacing dziękujemy za elegancką obsługę naszego Type-R’a. Nasz start jak zawsze był możliwy dzięki KRAC.pl i Multiservis.pl, a patronat medialny zapewniają KlasaN3.pl, RSMP.info, Magazyn WRC, SportoweFakty.pl, Odcinek Specjalny i Aktywni.pl.
Piotr „Herbi” Rudzki: Bardzo się cieszymy z osiągniętego po dwóch dniach ścigania wyniku. Co prawda w klasyfikacji rajdu zajęliśmy 2. miejsce, ale w klasyfikacji punktowej, która jest ważniejsza, mamy 1. miejsce. Pierwszego dnia mieliśmy poważny problem z parowaniem przedniej szyby i jechałem na wyczucie, nie widząc kałuż, ale ponieważ dwa pierwsze odcinki w pętli były w miarę krótkie, to udawało się jechać w miarę z dobrą widocznością. Na trzecim, 20-kilometrowym oesie niestety od połowy nic nie widziałem.
- Drugi dzień poszedł nam w miarę bez przygód, mimo dwóch kapci na łączniku szutrowym z kamieniami, ale wiele nie straciliśmy i na dojazdówce wymieniliśmy koło. Może trochę traciliśmy drugiego dnia, bo jechaliśmy na medii, a cały drugi etap był jednak pod dociętego slicka, ale jak widać w konsekwencji i tak by to nic nie zmieniło. Dziękujemy sponsorom – GLOSS, KONSTRUKTOR GROUP, FOGO, OPONY KUROPKA, PAŁAC KROTOSZYCE, dzięki którym nasz start był możliwy.

Sławomir Kurdyś: Już po zapoznaniu z trasą wiadomo było, że będzie to ciężki rajd. Dużo technicznych partii pomieszanych z szybkimi fragmentami. Do tego paskudnie śliski asfalt, nawet gdy było sucho. Odcinki były bardzo zróżnicowane. Raz jechaliśmy po szerokich „autostradach”, raz po wąskich leśnych dróżkach. Doszły do tego opady deszczu i miejscami pojawiły się kałuże, a na cięciach asfalt zamienił się w błoto. Niestety nasze opony niezbyt dobrze spisywały się w tych warunkach, więc po kilku gorących akcjach odpuściliśmy. Drugi dzień zaczęliśmy od 3. miejsca w całej N3. Niestety kapeć na drugim odcinku przekreślił szanse na dobry wynik.
- Dzięki temu startowi zebraliśmy sporo doświadczeń na mokrej nawierzchni, za którą nie przepadam. Na pewno zaprocentuje to już na początku października podczas Rajdu Dolnośląskiego, gdzie zazwyczaj pada. Wielkie dzięki dla Ingram Garaż i Marcina Bugajskiego za wspaniałe przygotowanie i obsługę samochodu w czasie zawodów. Dziękuję także: AIR-TECH-BUD, EKF – Europejskie Konsorcjum Finansowe, BGI ZREMB, GETIN LEASING, AQUER, BAR SZAŁAPUT, AUTO-MARCO, FABRYKA WNĘTRZ Agnieszka Chmielewska. Patronat medialny: Radio ESKA, portale: Bochnianin.pl, KlasaN3.pl, InterMAKS.pl.













