Sezon pokazał, że w każdym samochodzie możesz być konkurencyjny.
Bezapelacyjną zaletą clio są hamulce, z którymi nic nie trzeba robić i tak jest rewelacja.
Clio takze nie trzyma mocy fabrycznej, a może inaczej, nikt nie umie tego zmierzyć.
Były jednak odcinki typowo szybkościowe, gdzie wydawało się, że hondy powinny wszystkich zmasakrować, a tak nie było, a były kręte na których mimo masy i rozmiarów hondy dawały se rade.
Ważny jest stosunek masy/do mocy - jak najbardziej - i tu jest "prawie" 1:1, ale są też sytuacje, gdzie róznicy 30-40 KM nie przeskoczysz i będziesz na "dzien dobry" do tyłu.
Zawieszenie jest trudnym tematem. I tu bardziej musisz poeksperymentować niz wydawać tysiace zł. Jedno jest jednak pewne, że auto ani nie bedzie latało jakimiś spektakularnymi bokami, ani nie będzie nigdy jeździło jak clio-wki J. Ragnottiego z lat 90-tych.
Na pewno clio jest najtańsze w eksploatacji - za 3600zł masz komletne 3 skrzynie biegów (oczywiscie jak ich nie potrzebujesz, bo jak potrzebujesz są po 6000zł za sztukę - zainteresowani wiedzą o co i o KOGO chodzi).
O awaryjności trudno mówić - każde auto można popsuć. Nasz egzemplarz zbudowalismy samodzielnie od podstaw z bratem na podstawie zadbanego, bezwypadkowego egzemplarzana i na 11 pzm-tów (z czego 7 w tym roku) w całej historii nie mieliśmy najmniejszej awarii na rajdzie (poza drobnym incydentem z linką sprzęgła na dolnoślaskim).
Nie mi to oceniać, ale wynika to raczej z dbania o samochód (a raczej "rezimu technologicznego" brata :) i faktu, że każdą śrubkę dokręcam osobiście.
Dopuki jednak się nie nauczysz "serwisować" auta, zgodze się, że może byc drogo i awaryjnie.