Piotr „Herbi” Rudzki: Przede wszystkim chciałbym podziękować mechanikom i sponsorom (GLOSS, KONSTRUKTOR GROUP, FOGO, OPONY KUROPKA, PAŁAC KROTOSZYCE) oraz wszystkim osobom, które chociaż w najmniejszym stopniu przyczyniły się do tego sukcesu. Dla nas wygrana w Rajdzie Dolnośląskim to tylko wisienka na torcie, której nawet nie braliśmy pod uwagę jadąc na rajd. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że zostały odwołane dwa przedostatnie odcinki, na których tak naprawdę nie mieliśmy zamiaru się ścigać z Rafałem za wszelką cenę, ale ponieważ nadarzyła się okazja, to ostatni odcinek pojechaliśmy na 100% i udało się obronić pierwsze miejsce.
- Na pewno ważna była bardzo ładna pogoda, która nie wnosiła zamieszania z oponami – chociaż pierwszego dnia na pierwszej pętli trochę tej niepewności wprowadziła, ale najważniejsze, że było sucho. My od początku robiliśmy swoje i tak naprawdę na granicy pojechaliśmy tylko połowę odcinków, tak żeby niepotrzebnie nie ryzykować, tym bardziej, że sprawa tytułu mistrzowskiego rozstrzygnęła się pierwszego dnia. Teraz została nam tylko Barbórka Warszawska, którą pojedziemy żeby pokazać się kibicom. A już teraz dziękujemy im za cały sezon!
Rafał Janczak: Niestety, nie tak wyobrażaliśmy sobie 20. Rajd Dolnośląski. Rajd uroczy, szybki, wydawałoby się „bez VAT”, ale dla nas podobnie jak w zeszłym roku – nieszczęśliwy. Zaczęliśmy od spokojnego tempa na prologu i na pierwszej sobotniej pętli, jednak mieliśmy z Tomkiem wrażenie, że zwłaszcza klasyki – Spalona i Międzylesie jeszcze nie są przez nas w pełni „odkryte” i tak naprawdę dopiero od OS8 poczuliśmy, że „to jest to”, po czym brutalnie, w połowie OS9 zostaliśmy „obdarzeni” przez los ukręceniem półosi.
- Nasza wiedza o jeździe autem z napędem na jedno koło była do tego momentu na tyle mała, że dopiero po kilkudziesięciu sekundach „swobodnego dryfowania w kierunku mety” odkryliśmy, że szpera Gripper Diffs pozwala mimo wszystko rozpędzać się naszej Hondzie, i czyniła to przez ponad 60 kilometrów, w co, niczym niewierny Tomasz, do momentu wjazdu na strefę serwisową, nie wierzył żaden z naszych (i nie tylko) mechaników (śmiech). W tym momencie praktycznie pożegnaliśmy się z tytułem Mistrza Polski w klasie N3, choć jak pokazał niedzielny rozwój wydarzeń, nawet brak tej awarii nic by w tej kwestii nie zmienił.
- Wszystko z racji tego, że współtworzące świetną atmosferę w klasie, walczące o trzecie miejsce w N3 załogi Piotr Krotoszyński – Tomek „Killer” Markiewicz i Mikołaj „Sandał w podłogę/Szutrowy Dzik” Kempa – Michał „Hołek” Grudziński nie ukończyły drugiego etapu rajdu. Nam bynajmniej nie odebrało to motywacji i mieliśmy plan w niedzielę od rana atakować, lecz tym razem atakowała grypa żołądkowa i trafiła prosto we mnie (śmiech). Na szczęście nie musieliśmy się z tego powodu zatrzymywać na osach, jak niegdyś Simon Jean-Joseph, ale gorączka i ogólne rozbicie na pewno nie pomagały, dlatego odrabianie straty do Herbiego szło nam stosunkowo wolno.

- Niestety parę sekund, straconych na próbie przemodelowania tyłem naszego Civica schodów w przy oesowym domostwie (onboard wkrótce) okazało się finalnie bezcenne. Wygraliśmy wszystkie odcinki drugiego dnia, jednak dwa odwołane oesy sprawiły, że zabrakło nam dokładnie 3,1 sekundy do pierwszego miejsca. Dlatego też na mecie, mimo odebrania pucharów za drugie miejsce byliśmy najprawdopodobniej najsmutniejszą załogą rajdu (śmiech). Dziś już nam przeszło i możemy krótko podsumować sezon, w mojej 9-letniej karierze dopiero drugi w miarę regularny.
- Sezon, który pozwolił nam uwierzyć w siebie, sezon, w którym być może czasami stawialiśmy sobie zbyt ambitne cele, za co zostaliśmy skarceni na samym początku solidnym dzwonem na Elmocie, a później awariami na Rzeszowie, Koszycach i tutaj – w Kłodzku. Na pewno rok 2010 mocno utwierdził nas w przekonaniu, że KOCHAMY RAJDY, a w roku 2011 i kolejnych mamy nadzieję to udowadniać kibicom i konkurentom co rajd, pędząc na mety oesów szybciej, bardziej spektakularnie i skutecznie, autem, w którym da się prędzej zmieniać biegi i które będzie lepiej znosić nasze ambitne cele (śmiech).
- Mamy nadzieję, że do wspierających nas firm KRAC i Multiservis dołączą dodatkowi sponsorzy i wraz z ekipą TopRacing, profesorem rajdowej techniki Wiesławem Bąkiem (wspieranym przez „Barta”, „Sycioka” i Pawła Wisełkę – chopoki dzięki!!!) zaliczymy pełny cykl RSMP 2011, a na mecie kolejnego Rajdu Dolnośląskiego będziemy świętować to, czego teraz możemy tylko pogratulować Herbiemu i Bartkowi Holdenmayerowi. A my już od dziś czynimy starania, aby zmierzyć się z prawdziwym rajdowym wyzwaniem – startem w Rallye Monte Carlo 2011, a więc serdecznie apelujemy – trzymajcie kciuki, a jak możecie, to pomagajcie!

Sławomir Kurdyś: Tegoroczny Rajd Dolnośląski nie był dla nas zbytnio udany. Po wygranym pokazowym odcinku złapaliśmy dobre tempo. Pomimo problemów z hamulcem ręcznym na Spalonej po pierwszej pętli mieliśmy 4 sekundy do drugiego miejsca. Niestety już na pierwszym oesie drugiej pętli skrzynia biegów zaczęła mocno hałasować i postanowiliśmy się wycofać. Dzięki systemowi Superrally oraz poświęceniu naszego serwisu, który przełożył skrzynię z naszej cywilnej Hondy, udało się wystartować drugiego dnia. Strata czasowa jednak była za duża, żeby myśleć o polepszeniu naszej lokaty. Trochę wiec odpuściliśmy.
- Reasumując: świetny rajd, super odcinki, dużo kibiców. Cieszy fakt, że wracamy do formy sprzed wypadku i możemy nawiązać walkę z konkurencją w klasie. Jeszcze raz kierujemy podziękowania dla całego serwisu za pracę, którą wykonali na rajdzie, a przede wszystkim za umożliwienie startu drugiego dnia. Występ w 20. Rajdzie Dolnośląskim był możliwy dzięki wsparciu: AIR-TECH-BUD, EKF – Europejskie Konsorcjum Finansowe, BGI ZREMB, GETIN LEASING, AQUER, BAR SZAŁAPUT, AUTO-MARCO, FABRYKA WNĘTRZ Agnieszka Chmielewska. Patronat medialny: Radio ESKA, portale: KlasaN3.pl, Bochnianin.pl, InterMAKS.pl.
Piotr Krotoszyński: Przyjechaliśmy na Dolny Śląsk nastawieni na walkę o tytuł II wicemistrza w N3, gdyż tylko to miejsce było osiągalne po tak pechowym sezonie. Pierwszy dzień ułożył się lepiej niż mogliśmy się spodziewać. Mikołaj Kempa, nasz konkurent do tytułu, nie wystartował do trzeciego oesu z powodu awarii skrzyni biegów, a my wygraliśmy dzień po awarii Rafała Janczaka. Drugiego dnia wystarczyło kontrolować Mikołaja, który korzystając z Superally musiał ukończyć rajd za nami, abyśmy zdobyli tytuł.

- Rajdy to jednak nieprzewidywalny sport, czego dowodem może być jedenasty oes, na którym zacząłem tracić biegi i na kolejnej próbie musieliśmy się zatrzymać bez napędu. Chciałbym podziękować chłopakom z GG Serwis (nigdy nie miałem lepszego serwisu), sponsorom : INTER-MARINE , Prestige – finanse i Pak-Gum, kibicom za gorący doping i żonie, która wspierała mnie do końca. Gratuluję Mikołajowi Kempie tytułu, tym bardziej, że miał bardzo dużo problemów przed startem w tym rajdzie, ale się nie poddał!
Mikołaj Kempa: 20. Rajd Dolnośląski na pewno zostanie w naszej pamięci na bardzo długo… Już podczas drogi na rajd zabrakło paliwa, gdyż zepsuł się wskaźnik. W trakcie zapoznania z trasą zadzwonił jeden ze sponsorów i poinformował, że jednak nie wspomoże nas finansowo. Długo nie trzeba było czekać na kolejny telefon ze złymi informacjami, które prawie nas znokautowały (śmiech). Informacja dotyczyła tego, że przed samym wyjazdem auta z Trójmiasta, silnik zaczął pracować tylko na trzech cylindrach.
- Nie pozostało nam nic innego, jak dokończyć zapoznanie i znaleźć warsztat, gdzie wyciągniemy silnik z cywilnego auta, które zostało użyczone przez kolegę Blachę – wielkie pokłony w tym kierunku. Również wielkie podziękowania dla Łukasza Markowskiego, bez którego pomocy nie wiem czy udałoby się wystartować. Po przybyciu naszych mechaników o 4 rano udało się zamienić silniki i o czasie pojawić się na BK. Prolog przejechaliśmy w miarę czysto, jadąc pod kibiców (śmiech). Podczas pierwszego sobotniego odcinka wyciekał olej ze skrzyni biegów i byliśmy zmuszeni skorzystać z systemu Superrally i walczyć dalej, żeby wystartować drugiego dnia.
- Podczas nocnej wymiany simeringu skrzyni biegów okazało się, że trzeba jeszcze wymienić sprzęgło, które użyczył nam kolega Gagacki, jeżdżący w barwach Gulfa. Również z tej samej ekipy z pomocą przyszli mechanicy Alonso i Zieju, którzy wspólnymi siłami z naszymi ludźmi, DJ-em i Adamem uporali się ze wszystkim do 6 rano. Wielkie dzięki chłopaki, zawdzięczamy Wam bardzo dużo! Jednak podczas drugiego dnia na czwartym odcinku wybuchła skrzynia biegów…
- Gdyby nie walka do końca ze wszystkimi usterkami, pewnie nie udałoby się utrzymać trzeciego miejsca w klasie N3 na koniec sezonu, z którego jesteśmy bardzo szczęśliwi. Start nie byłby możliwy, gdyby nie olbrzymie wsparcie „Dziadków”, „Jasia Teścia”, firmy Balticon, Clubu 22 z Wrocławia oraz przygotowania auta przez „Braci Motorsport” z Małkowa. Tytuł i zwycięstwo dedykujemy wszystkim życzliwym ludziom, których napotkaliśmy w drodze podczas tego trudnego rajdu oraz wszystkim naszym bliskim i dalszym kibicom.













