Dlaczego z RPP do RSMP?


O powodach przejścia z RPP do RSMP, o ograniczeniu kosztów i pomysłach na relatywnie tanie ściganie w mocno obsadzonej klasie opowiada Piotr Rudzki, inicjator pomysłu. Popularny Herbi nie szczędzi ostrych słów na temat aktualnej sytuacji w RSMP i RPP i różnych aspektów ścigania w tych cyklach, proponując równocześnie zmiany tego stanu rzeczy.

- Jak wszyscy wiemy rajdy nie są sportem tanim, więc należy skupić się na ograniczeniu kosztów, szczególnie w dobie kryzysu. Przede wszystkim chodzi nam o to żeby między sobą współpracować, bo w ten sposób można bardzo dużo zaoszczędzić. W tej chwili mamy „na tapecie” temat opon w przypadku rajdu zimowego. Chodzi o to, żeby ustalić jazdę na oponach zimowych nie okolcowanych, bo jedna okolcowana opona kosztuje trzy razy więcej niż zwykła nowa zimówka. Efekt jest taki, że ścigamy się na równych warunkach między sobą. Natomiast nawet na kolcach i tak nie wygramy z Mitsubishi czy Subaru. Oczywiście jeżeli ktoś się wychyli to nic nie zrobimy, bo regulamin dopuszcza takie opony, ale chodzi nam o czystą rywalizację, a nie o to kto ma grubszy portfel. Bo w momencie wychylenia się takiej osoby co najmniej kilku zawodników już na następny rok będzie miało kolce, a za kolejne dwa lata już wszyscy, włącznie z tym który wpadł na ten pomysł. A rywalizacja stanie w punkcie wyjścia, tylko za 3 razy większe pieniądze. W ten sposób niepotrzebnie zawyża się koszty (które na naszym poziomie mają znaczenie), co potem powoduje taką kulę bałwanią: im dłużej toczysz tym robi się większa – mówi Piotr Rudzki.

IMG_4265

- To samo jest aktualnie W RPP, bo jeszcze w 2003 i 2004 zwycięzcami zostali kierowcy prawie seryjnych Astr. Dzisiaj bez kłowej skrzyni nie podchodź, a bez krótkiej skrzyni i szpery nie ma szans wygrać rajdu, o sezonie nie wspomnę. Czy nie prościej byłoby jeździć na seryjnych skrzyniach w RPP, gdzie liczą się umiejętności. Uważam, że w pewnym momencie PZM powinien powiedzieć stop, a że tego nie zrobił teraz większość aut w RPP to pseudo A-grupy, które mają coś tam „dłubnięte”, ale do A7 czy A6 w RSMP nie mają podejścia, bo tam na nieszczęście jest już grupa R. Tak więc chłopaki się „kiszą” w RPP, po czym przyjeżdża nowy Type-R z szybkim kierowcą i nie ma szans z nim wygrać. Gdyby auta w RPP miały więcej wspólnego z seryjnymi koszty byłyby także mniej uciążliwe dla sponsorów i w miarę dalszego rozwoju rosłyby proporcjonalnie – dodaje popularny Herbi.

- Teraz żeby wygrać RPP w „generalce” trzeba mieć budżet rzędu 250 000 PLN. Natomiast żeby walczyć na naszych warunkach w RSMP wystarczy 150 000 PLN, a dodatkowo walczymy o tytuł mistrza Polski. RPP niestety jest cyklem, o którym nikt nie mówi i nikt z poza „branży” go nie rozumie. Tu nie ma logiki, bo coś co powinno być tańsze jest droższe. Osobiście rozmawiałem z panem Andrzejem Górskim, któremu w tym miejscu dziękuję za chęć współpracy i ustaliliśmy, że Ci zawodnicy którzy w tym roku przejdą z RPP do RSMP będą płacić wpisowe rzędu 1200 PLN, czyli takie samo jak w RPP. Mamy już też swoją stronę internetową KlasaN3.pl, a także promocję zapewnioną przez RallyMedia.pl – kontynuuje kierowca.

- Jest również zainteresowanie ze strony Magazynu WRC, któremu również chcemy podziękować, bo wiemy, że są auta szybsze i bardziej medialne. Ale przecież nie wszyscy zaczynali od S2000, dlatego uważam, że jeżeli uda nam się ruszyć w tym roku to ten pomysł będzie się rozwijał. Na dzień dzisiejszy mamy deklarację Piotra Stryjka, Mateusza Mańko, Macieja Longoty, Wiesława Ingrama, Sławomira Kurdysia, Mikołaja Kempy, Krzysztofa Rosy, Wojciecha Sójki i oczywiście moją. Żeby walczyć o tytuł mistrza w RSMP musi być 5 aut, a tyle już na pewno mamy. Liczymy także na innych zawodników, a także zachęcamy do realizowania naszego pomysłu w innych klasach – kończy Piotr Rudzki.