A miało być tak pięknie…


Jeszcze kilka tygodni temu 20 listopada 2010 roku zapowiadał się jako wielki dzień dla Rafała Janczaka i Tomasza Sadlika. Wieczorem w Krakowie zawodnicy mieli odbierać nagrody za trzecie miejsce w grupie N w cyklu FIA CEZ Trophy, a wcześniej Tomasz Sadlik za kierownicą Hondy Civic Type-R należącej do Rafała Janczaka miał walczyć o sympatię swoich kibiców i jak najwyższe miejsce w Rajdzie Cieszyńskiej Barbórki, ostatniej rundy Rajdowego Pucharu Polski 2010.

- Niestety czwartego listopada zostaliśmy poinformowani, że w klasyfikacji grupy N Pucharu Europy Strefy Centralnej ktoś jednak wskoczył przed nas, więc nasze zaproszenie na ceremonię do Best Western Premier Hotel zostało anulowane – opowiada Rafał Janczak. Tym „kimś” okazała się Słowenka Asja Zupanc, która dzięki czwartemu miejscu w „ence” we włoskim Rally Bassano awansowała na drugie miejsce w punktacji. Rafał Janczak i Tomasz Sadlik spadli na czwarte miejsce, jeden punkt za Kamila Butruka i Macieja Wilka!

- Jeszcze bardziej zmotywowało nas to, aby dopiąć start Tomka na ostatni guzik i aby obaj z Remigiuszem Gruszką mogli naprawdę komfortowo ścigać się w okolicach Cieszyna. Teraz chyba powinienem oddać głos mojemu pilotowi, ale przeżywałem ten start chyba jeszcze bardziej niż on (śmiech), więc chciałbym również pełnić funkcję jego rzecznika prasowego – komentuje Rafał Janczak, który razem z Tomaszem Sadlikiem (tylko na Bohemii zastępowanym przez Pawła Pochronia) zdobył tytuł wicemistrza Polski w klasie N3.

- Tomek rozpoczął rajd bardzo spokojnie, co może niektórych zdziwiło, ale dokładnie taki był plan, aby w przeciwieństwie do Rajdu Wisły 2007 (na którym wygrał OS1 i zakończył jazdę na OS3) jechać rozsądnie i stopniowo przyspieszać. Odwołanie OS2 na pewno nie pomogło załodze w zgraniu się ze sobą i z autem i niestety… po trzech latach znów trzeci odcinek był dla nich ostatnim. Efektowne dachowanie i zaparkowanie Type-R’a w chyba najgłębszym rowie na całej trasie na pewno nie odbiorą Tomkowi… popularności, zwłaszcza, że ze zdarzenia zachował się onboard, a na miejscu czuwał czujny fotograf (śmiech).

Tomasz Sadlik/Remigiusz Gruszka

- Mimo, iż oddano mi samochód “nieco” zdeformowany, już myślę jak i kiedy znów wysłać Tomka na rajd, aby w końcu udowodnił, że jest jeszcze lepszym kierowcą niż pilotem… Start załogi Sadlik/Gruszka doszedł do skutku dzięki pomocy eSKY.pl oraz Części-Tir Chlebek i wielkiemu poświęceniu TopRacing.net.pl, którym korzystając z okazji serdecznie dziękujemy i przepraszamy za nadwyrężenie zaufania, ale cóż… “to je rejli” (śmiech). Bardzo ubolewamy nad pechem załogi Wiesław Bąk/Damian Syty, gdyż Wiesiek nie tylko miał na głowie swój start, ale i “ogarnięcie” całego TopRacing, a okrutny los “nagrodził” jego świetną postawę awarią na ostatnim odcinku… Ale nie wiedzieć czemu, nadal wszyscy kochamy rajdy! – kończy Rafał Janczak.

Zobacz galerię zdjęć!